Między światami – z miłością, czułością i ogromnym szacunkiem Ten album to coś znacznie więcej niż zbiór fotografii. To opowieść o odwadze, czułości i potędze dziecięcego uśmiechu, który rozświetla nawet najtrudniejsze dni. Miałam zaszczyt i ogromną przyjemność być częścią niezwykłego projektu Fundacji Iskierka – kalendarza na rok 2016. Bohaterami zdjęć są wspaniałe dzieci – mali pacjenci oddziałów onkologii i hematologii dziecięcej w Zabrzu, Katowicach i Chorzowie.
Zdjęcia powstawały zarówno w szpitalnych salach, jak i w plenerze – z myślą o tym, by zatrzeć granicę między dwoma światami: oddziałem i życiem na zewnątrz. Każde dziecko, które stanęło przed moim obiektywem, pokonało swoje własne Himalaje. Zmęczone leczeniem, osłabione przez chemioterapię i sterydy, zmagające się z dyskomfortem fizycznym – przychodziły do mnie z uśmiechem, z ciekawością, z niesamowitą siłą. Niektóre na 10 minut, inne po zgodzie lekarza na tych wyjątkowych 15. Zdarzało się, że potrzebowały chwili rozmowy, żartów, wygłupów – żeby potem ofiarować mi swój najpiękniejszy uśmiech. Dzięki nim znam wszystkie hity muzyczne tamtego czasu i jestem specjalistką od Świnki Peppy.
Ten kalendarz to także zapis pracy wielu wspaniałych ludzi, których często nie widać na zdjęciach, ale bez których nie byłoby tego projektu. Dziewczyny z Fundacji Iskierka, które organizowały sesje z niezwykłą energią i sercem, Anetka – niezastąpiona w składaniu całości, Monika z Sikoreczka Handmade, która dzieliła się owsem, żytem i lipą, Marzenki – jedna z króliczkami, druga z maszyną do szycia w dłoniach, Ania Pietrzak – zatopiona w poszukiwaniu idealnych stylizacji, Moi rodzice – których ogród stał się bajkowym tłem, i moje dzieci – które rozdawały słodkości i uśmiechy, by oswoić lęk małych modeli.
Wdzięczna jestem też Sebastianowi, który wnosił, nosił, układał, wspierał – a czasem po prostu był najlepszą atrakcją dnia i ratował ujęcia swoją obecnością. To również dlatego pojawił się w jednym z kalendarzy! Z całego serca dziękuję również lekarzom, pielęgniarkom i personelowi wszystkich trzech oddziałów, którzy z ogromnym zrozumieniem umożliwili nam działanie. Dziękuję rodzicom dzieci – wiem, jak trudno jest wtedy się mobilizować, jak wielką energię kosztuje zorganizowanie czegokolwiek… a jednak byliście. I jeszcze zrobiliście mi kawę. To, co stworzyliśmy razem, ma znaczenie. Ten kalendarz niesie światło, nadzieję i dobro – dla tych, którzy wciąż walczą, i dla tych, którzy dopiero poznają, czym jest szpitalne życie.
Z całego serca dziękuję.
Z miłością i pokorą, Ewa