Czas miłości. Czas odwagi.
Oddział Hematologii i Onkologii Dziecięcej – Chorzów
Nie jestem w stanie policzyć, który to już raz zabieram mój aparat, przenośne studio, serce pełne emocji i ruszam w drogę…
Dziś po raz kolejny odwiedziłam jeden z oddziałów onkologicznych dla dzieci – tym razem ten w Chorzowie.
To był dzień wyjątkowy – pełen wzruszeń, małych cudów i cichych bohaterów.
Ten album to backstage serca.
To spojrzenie z boku na ten cały galimatias emocji – aparat, statywy, tło… ale przede wszystkim – dziecięce spojrzenia, które zostają w człowieku na zawsze.
Z głębi duszy dziękuję każdemu z dzieciaków, które przyszły i wspólnie ze mną spędziły ten czas.
Wiem, jak wiele wysiłku Was to kosztowało.
Wiem, że dla wielu to była prawdziwa walka – ze zmęczeniem, z lękiem, z samopoczuciem.
Ale przyszliście.
Byliście.
Uśmiechaliście się.
I zrobiliście ten dzień czymś niezwykłym.
Dziękuję Rodzicom – za obecność, czułość, wsparcie, za zaufanie i zgody na publikację tych fotografii. Wiem, że nie są to proste decyzje.
Dziękuję Wam, że pozwalacie mi – choć na chwilę – stworzyć dla Was dzieci świat inny niż szpitalna rzeczywistość.
Jak zawsze – nieoceniona i cudowna była moja córka Laura, a razem z nią jej oddany przyjaciel Denis.
Dziękuję, że jesteście. Że wspieracie mnie z miłością i zaangażowaniem, jakiego nie da się wyrazić słowami.
Fundacja Iskierka – to Wy dajecie mi przestrzeń, opiekę, organizacyjne skrzydła i ciepło, którego nigdy nie brakuje. Dziękuję za każdy telefon, każdą pomoc, każdy „Ewa, dasz radę!”.
Dziękuję również Aleksandrze Pochwale – za serce, które wciąż pożycza… dosłownie i w przenośni – dziękuję za stroje, w które chłopcy wskakiwali z błyskiem w oczach.
I na koniec, z ogromnym szacunkiem, dziękuję lekarzom i personelowi oddziału – za to, że mnie wpuszczacie. Że dajecie mi zaufanie. Że wierzycie, że to, co robię, ma sens – choć na chwilę zamienia kroplówkę na bajkę, fartuch na kostium, a salę zabiegową na scenę dziecięcej odwagi.
Z miłością, wdzięcznością i łzami w oczach…
Ewa