FotONKO Katowice 2018

Tam, gdzie dziecięca siła spotyka się z odrobiną baśni

Raz w roku przyjeżdżam z aparatem, makijażem, dekoracjami i ogromem serca na oddziały onkologiczne dziecięce.
Raz w roku – ale na więcej niż jednym oddziale, bo jest przecież jeszcze Zabrze, Chorzów, a w tym roku po raz pierwszy – być może – również Rzeszów.

Tym razem – Katowice.
Za lustrem szpitalnej codzienności powstała bajka – pełna tiuli, świeczników, pałacowego klimatu i wianków.
Chciałam, by choć przez chwilę dzieciaki znalazły się w innym świecie. Świecie, gdzie ich blask i siła są najważniejsze.

Jak zawsze, dzieci nie zawiodły.
Dzielne, uśmiechnięte, gotowe do działania – mimo zmęczenia, terapii, trudnych dni.
Zapytane: „Jak się czujesz?” – wszystkie odpowiadały z uśmiechem: „Dobrze 🙂”.
To są prawdziwi superbohaterowie.
Dziękuję Wam – z całego serca – za Waszą obecność, za to, że tworzycie te fotografie razem ze mną.
Dziękuję Rodzicom – za zaufanie, za aktywny udział w naszej bajce i za zgodę, by ten świat mógł ujrzeć światło dzienne.
Jesteście obrzydliwie wspaniali 😊
I z całych sił wierzę – że będziecie zdrowi. Raz na zawsze.

Ten projekt nie mógłby się wydarzyć bez pomocy ludzi o wielkich sercach:

✨ Anna Be i Anuszka Szal – za piękne, wypożyczone sukienki
✨ El Dekor – za cudowne dodatki: wianki, świeczniki i czar
✨ KOKO accessories i wspaniała Joasia – za turbany, które dodały delikatności i uroku
✨ Aleksandra Pochwała – za stroje superbohaterów
✨ Ania Włodek – za pluszowych przyjaciół, którzy kradli dziecięce serca
✨ Monika Sikora – za sukienki małych księżniczek
✨ Izabela Tętnowska – za skrzypce, które nadały bajce dźwiękowej poezji

Jak zawsze – moja cudowna córka Laura była ze mną. Jej obecność, pomoc, empatia i ciepło są dla mnie bezcenne.
Dziękuję również Denisowi – za wsparcie, pomoc fizyczną i piękną fotorelację zza kulis.

Z całego serca dziękuję lekarzom i personelowi oddziału – za zaufanie, za zgodę i za uważność, która pozwala mi działać z szacunkiem i troską.
Dziękuję Fundacji Iskierka – jak zawsze – za cichą, nieocenioną pracę w tle, bez której to wszystko nie mogłoby się wydarzyć.

A cichym bohaterem – jak zawsze – jest mój mąż, Sebastian.
Jego pomoc, spokój i obecność są dla mnie ogromnym wsparciem.
Bez niego to wszystko byłoby o wiele trudniejsze.

Ten album to nie tylko fotografie.
To zapis miłości, siły, wdzięczności i najpiękniejszych emocji.
To moja odpowiedź na pytanie, czy warto.
Warto. Zawsze.

Z serca,
Ewa