NA WIECZNE WIROWANIE

Projekt taneczno-fotograficzny Ewy Mikety

Taniec towarzyszy mi od zawsze. Jest tęsknotą, która nigdy nie cichnie. Emocją, która domaga się wyrazu. Miłością – podobną tej, którą darzę kobiety obecne w moim życiu – zarówno prywatnym, jak i zawodowym.

Spotykam ich wiele. Każda inna. Barwna, piękna, pełna siły, z własną historią, z własną wibracją. Ich obecność jest dla mnie ogromnym darem. W pewnym momencie poczułam, że chcę – a może muszę – oddać im coś od siebie. Ukochać je. Zatrzymać przy sobie na zawsze, choćby na chwilę.

Tak narodził się pomysł na projekt „Na wieczne wirowanie” – z potrzeby serca, spontanicznie, jak wiele rzeczy w moim życiu. Zaprosiłam kobiety z mojej klientkiej grupy do wspólnego tańca. Odpowiedziało trzydzieści z nich. Dwadzieścia zdecydowało się na wspólną roczną przygodę. Spotykałyśmy się raz, czasem dwa razy w miesiącu. To niewiele, a jednak wystarczająco, by coś wyjątkowego mogło się wydarzyć.

Nie byłyśmy tancerkami. Dla wielu był to pierwszy kontakt z ruchem scenicznym. Ale nie to było najważniejsze. Liczyło się serce, zaufanie, determinacja i… radość wirowania.

Nad choreografią czuwała Justyna – właścicielka szkoły tańca KS 3arte Arena Gliwice, kobieta, która zajmuje w moim życiu szczególne miejsce. Uczyła nas cierpliwie i z oddaniem. To dzięki niej powstał układ, który wypełniłyśmy naszymi emocjami.

Do finału dotarło 17 kobiet, a w dniu nagrania dołączyło kolejne 10 – wspaniałe, kolorowe jaskółki. Wszystkie – wyjątkowe. Wszystkie – moje. Każda z nich wniosła do tego projektu coś bezcennego.

Nasze stroje – lekkie, kobiece, pełne powietrza – uszyła Anna Szal z Hooliganka. Skrzydła i biały płaszcz, które dodały magii, również wyszły spod jej rąk. Włosy – jak zawsze z czułością i uważnością – uczesały Alicja Szczok (Foxy Hair) i Daria Konieczny (Hair & Care). Makijaże, które podkreśliły kobiecą siłę i subtelność, stworzyły Asia Mikuła, Magdalena Chodzidło i – owszem – ja sama.

Na tydzień przed nagraniem stanęłyśmy bez miejsca. Strach zajrzał mi w oczy. Nie chciałam zgody na półśrodki – te kobiety zasługiwały na coś najpiękniejszego. Z pomocą przyszła Fundacja Gniazdo i Pałac Sławików. To tam – w cudownym miejscu, przyjęte z otwartymi ramionami przez Kasię i cały zespół – mogłyśmy zatańczyć. Polecam Wam to miejsce z całego serca – warto je odwiedzić, warto je wspierać.

10 października 2021 roku, w niedzielę, od świtu rozpoczęły się przygotowania. Moje studio wypełnił kobiecy gwar, podekscytowanie i śmiech. Fotografowała Anna Grygierek i mój ukochany mąż Sebastian – dzięki nim ten dzień pozostanie z nami na zawsze. Za kamerą stanęli Tomek i Konrad z Tomasz Piekorz Fotografia. Wciąż czekamy na efekt ich pracy – z drżeniem serc i tuptaniem nóżkami.

Było zimno. Przenikliwie zimno. Ale żadna z nas nie narzekała. Skostniałe dłonie, czerwone nosy – nic nie było w stanie odebrać nam tej radości.

Kilka dni później, 14 października, dogrywałyśmy dodatkową scenę – bo żadna kobieta, która uwierzyła w ten projekt, nie mogła zostać pominięta. To było dla mnie ważne. W tym dniu to ja czesałam, malowałam, fotografowałam – i pomagał każdy, kto tylko potrafił złapać aparat. Bo to nie był już tylko projekt – to była nasza wspólna historia.

Ten klip, ten taniec, ten wiatr w spódnicach, te uśmiechy, łzy, zmęczenie i ekscytacja – to spełnienie marzenia.
Na wieczne wirowanie, moje Panie!
Dla wszystkich kobiet, które są częścią mojego życia – choćby przez chwilę.

W tym wyjątkowym przedsięwzięciu wzięły również udział moje ukochane córki – Laura i Nel – dzięki nim całość nabrała jeszcze więcej magii.
Z serca dziękuję każdej kobiecie, która uwierzyła w ten szalony pomysł. Która trwała. Która była.
To dla Was – i dzięki Wam – ten taniec trwa.
Na wieczne wirowanie… ❤️